Notatnik liturgisty

Wszystko się zdarza sługom ołtarza

Komunia święta

Komunia św. to ważny obrzęd w liturgii. Niekiedy najdłuższy, i dobrze. Przepisy mówią, że do komunii przystępuje się w kolejności: najpierw celebrans, potem koncelebransi, potem służba liturgiczna, a potem inni uczestnicy. Ciężko to tak zrobić, szczególnie jak jest dużo koncelebransów, bo i za długo to trwa, i zawsze znajdzie się co najmniej jeden, do którego to i owo nie dotrze.

Łamanie chleba

Całość zaczyna się od łamania chleba, któremu towarzyszy śpiew Agnus Dei. Trzeba bezwzlędnie zakończyć przekazywanie znaku pokoju i patrzeć na ołtarz, na którym się dzieje coś ważnego. Baranku Boży śpiewa się przeważnie trzy razy, ale przepisy mówią, że się śpiewa cały czas jak jest łamanie, więc przy większych koncelebrach trzeba zadbać o taką scholę, która to wie i umie zaśpiewać więcej razy niż trzy.

Celebrans łamie chleb, a potem wrzuca kawałek do kielicha. To bardzo stary znak, którego rozumienie bardzo się zmieniało w ciągu jego historii. Mimo, że nie do końca go rozumiemy, jest bardzo ważny i nie należy go przeoczyć, co grozi, jeśli przegniemy ze znakiem pokoju. Po zmieszaniu koncelebransi otrzymują Ciało Pańskie (może je roznieść diakon, dlatego przy większych koncelebranch koniecznie trzeba mieć głęboką patenę). Celebransi sami sobie biorą, czego nie wolno zrobić nikomu innemu.

Ostatnimi czasy jest dylematem, kiedy należy przyklęknąć (i kiedy zadzwonić). Na większości parafii dzwoni się na koniec Baranku Boży, czego łatwo nauczyć młodszych ministrantów, ale jest nieporozumieniem. Jest tak, że celebrans ma do odmówienia modlitwę po cichu (jedną z apologii własnych) dopiero po zakończeniu śpiewu Baranku Boży. Dopiero po apologii celebrans przyklęka (i wtedy wszyscy powinni klęknąć), jest ukazanie postaci i dialog „Oto baranek Boży”. Niektórym celebransom się spieszy, więc odmawiają modlitwę jeszcze w czasie Agnus Dei i klękają na sam koniec śpiewu (ten proceder pewnie jest źródłem obecnej praktyki). Niektórzy jednak odmawiają ją prawidłowo. Wtedy klęczenie podczas apologii własnej jest niedobrym znakiem. Dlatego trzeba uczyć wyraźnie, że dzwonimy i klękamy kiedy przyklęknie celebrans.

Reasumując, właściwa kolejność jest taka:

  • znak pokoju (ciągle stoimy)
  • łamanie postaci i śpiew
  • cisza na apologię własną
  • celebrans przyklęka, koncelebransi się kłaniają, wszyscy klękają (dzwonek)
  • koncelebransi otrzymują Ciało Pańskie (jeśli diakoni roznoszą, klękają po tym)
  • ukazanie postaci, „Oto baranek Boży”

Różne obrzędy i czynności związane z Łamaniem Chleba

Jeśli korzystacie z uprzednio zakonsekrowanego Pana Jezusa, to tutaj trzeba Go przynieść z tabernakulum. Jeśli jest ono dalej, to może ktoś powinien pójść tam razem z księdzem i torować drogę.

Jeśli macie szafarzy nadzwyczajnych, którym się należy jednorazowe upoważnienie, to się dzieje właśnie tutaj.

Procesja komunijna

Zwyczajem oazowym procesja podchodzi środkową nawą od ostatnich ławek, a wraca nawami bocznymi. Taki sposób jest optymalny, jeśli ludzie są zdyscyplinowani, nawy są dostatecznie szerokie i nie są zastawione wózkami. Nie sprawdza się, jeśli jest dużo ludzi i/lub dużo szafarzy.

Komunia powinna być we właściwym porzadku: najpierw celebrans, potem koncelebransi, potem służba w prezbiterium, potem lud. Co do ścisłości rozdziału tych dwóch ostatnich kategorii chyba nie warto się bardzo upierać, zamiast tego można po prostu powiedzieć ministrantom, żeby po prostu ustawili procesję w nawie zaraz po Baranku Boży i aklamacji. Jest dość czasu, zanim wszyscy koncelebransi przyjmą Komunię (nawet jeśli sobe rozdadzą Ciało Pańskie przy okazji łamania chleba, to jeszcze muszą podbić do ołtarza po Krew). Kiedyś praktykowałem też taki sposób, że się wychodzi z prezbiterium już podczas Baranku Boży. Ten drugi sposób ma taką zaletę, że jak jest dużo ministrantów, a mało szafarzy, to ministranci nie muszą się ścigać z innymi wiernymi albo chodzić na zakładkę.

W obu przypadkach optymalne jest, żeby ministranci swoją obecnością zaznaczyli, gdzie jest komunia.

Jeśli prezbiterium jest długie (jak w kościołach gotyckich i neogotyckich, np. w Archikatedrze albo w św. Jakubie), to można zrobić Komunię dla ministrantów w prezbiterium, ustawiając się w procesę do ołtarza, tylko w drugą stronę. Trzeba zadbać, żeby któryś szafarz jej udzielił, bo nie da się jej zobaczyć (biorąc puszkę z ołtarza stoi się do tego tyłem). Zaletą tego rozwiązania jest, że jest mniejszy bałagan na styku prezbiterium i nawy.

Trzeba pamiętać o ministrantach insygniów, którzy mogą stać daleko.

Postawy

Podczas procesji się siedzi, bo tak napisał episkopat w załączniku do OWMR. Jest zwyczajem oazowym, że podczas Komunii się stoi (a nie siedzi przed i klęczy po niej), co ma ukazać jedność postaw całego zgromadzenia, które obecnie jest w procesji (a nie na posiadówce). Ważne jest to, że to jest jeden obrzęd, a nie tyle małych obrzędów, ilu przyjmujących. Ten zwyczaj jest obecnie w odwrocie ze względu na Wskazania Episkopatu. Napisali głupio, ale cóż, trzeba tak robić. Są też tacy, co utrzymują, że episkopat nie miał prawa tak napisać, bo OWMR dość dokładnie pisze, co Konferencja Episkopatu może dostosować i tego akurat dostosować chyba nie może. Ale bardziej pokorni ceremoniarze się podporządkują i ograniczą się do wypunktowania nieścisłości podczas szkoły liturgicznej B.

Po przyjęciu Komunii wraca się na swoje miejsce i się siada. Nie klęka się, bo przed czym? Chrystus jest w środku. Na większości polskich parafii tłumaczą ministrantom, że mają wstawać albo klękać, jak do prezbiterium wróci ksiądz z puszką. To też jest bez sensu, czego dowodem jest postawa koncelebransów, którzy nie udzielają Komunii (pokażcie mi jednego, który chociaż wstanie).

Sposób przyjęcia i gest uwielbienia

Komunię można przyjmować w postawie stojącej lub klęczącej, przy czym w postawie stojącej powinno się (choć nie jest to ściśle obowiązkiem) wykonać jakiś gest uwielbienia. Są dwa takie przyjęte: przyklęknięcie lub głęboki ukłon (w Ruchu przyjął się skłon). Można też pamiętać, że przyjęcie w postawie klęczącej też jest gestem uwielbienia, choć ściśle rzecz biorąc jest to postawa, nie gest. Te znaki pewnie trzeba ustalić, żeby była jedność.

Jest też taka opcja, że ktoś, kto nie może przyjąć Komunii (np. dzieci przed pierwszą Komunią), podchodzi w procesji, żeby dostać błogosławieństwo — wtedy powinien położyć palec na ustach. Dlatego też dobrze jest przystępować do Komunii z rękami skrzyżowanymi na piersiach, żeby było czytelnie.

Komunia na rękę

Komunię można przyjmować do ust lub na rękę (modulo Komunia pod dwiema postaciami przez zanurzenie, która jest tylko do ust). Przyjmując na rękę przyjmujemy hostię na słabszą rękę (lewą), żeby potem sięgnąć silniejszą (prawą). Żaden z powyższych sposobów nie jest lepszy albo gorszy (choć tradycjonaliści swoje wiedzą). Dobrze jest się chwilę zastanowić, czy język faktycznie jest dużo czystszy od rąk, jak uwzględnimy to, co się tym językiem czasem mówi. Argument z ryzyka profanacji też jest chybiony, bo nigdy nie widziałem, żeby komuś hostia wypadła z rąk, a z ust widziałem i to niejeden raz.

Od strony prawnej sytuacja Komunii na rękę jest odrobinę skomplikowana. Wskazania Episkopatu Polski mówią, że generalnie w Polsce się przyjęło do ust, ale jeśli ktoś prosi o Komunię na rękę, to tak należy udzielić. Przepis ten jest z marca 2005, rok po przystąpieniu do Unii, i częściowo jest ukłonem w stronę Europy, w której jest przyjęte przyjmowanie na rękę. Oprócz tego jest list pasterski kard. Glempa („Niech Chrystus rośnie w nas”, Wielki Post 2005), który pozwolił w Warszawie po prostu udzielać tak albo inaczej, w zależności od woli wiernego, który musi kochać Pana Jezusa, być po bierzmowaniu i umieć złożyć ręce.

Tutaj ważna uwaga: w jaki sposób należy Komunię przyjąć, wybór należy do wiernego, nie do szafarza i tym bardziej nie do ceremoniarza. Potwierdza to konstrukcja przepisów (OWMR 161: „Przystępujący do Komunii […] przyjmuje Najświętszy Sakrament do ust lub […] na dłoń, według swego uznania”; WEP 40: „Jeżeli […] ktoś prosi o Komunię na rękę…”), jak również wypowiedzi różnych biskupów. To jest dość istotny wyjątek od ogólnej zasady jedności znaku, który podkreśla, jak głęboki jest ten znak. Akurat ten trzeba odpuścić i nie równać go pod linijkę jak prawie wszystko inne. Wymaga on wielkiej pokory od ceremoniarzy przyzwyczajonych do majstrowania przy ludziach i ich przeżywaniu liturgii. Na marginesie warto dodać, że z tego samego powodu Komunii nie wolno fotografować.

Komunia pod dwiema postaciami

Przeczytaj OWMR 281-287, OWMR 14, KL 55.

Komunia pod dwiema postaciami teoretycznie może być na wiele sposobów, w tym łyżeczką i rurką, ale w praktyce są dwie opcje: przez zanurzenie i przez picie z kielicha. Ten pierwszy sposób jest bardzo podobny do normalnej komunii, z tym, ze trzeba jakoś trzymać również kielich. Ostatnio księża się nauczyli trzymać kielich i patenę w jednej ręce, czego osobiście strasznie nie lubię. Druga opcja jest taka, że jedno naczynie (lepiej patenę/puszkę) trzyma diakon czy akolita. Wtedy jest komplikacja, ponieważ trzeba stanąć z pateną po lewej stronie, czyli trzymać ją w słabszej ręce.

Komunia z kielicha jest bardziej skomplikowana. Po pierwsze, w każdym zgromadzeniu będą ludzie, którzy jeszcze tego nie robili i potencjalnie będą się bali. To akurat łatwo zrobić dając ludziom pusty kielich do potrzymania, może nawet tuż przed Mszą. Trzeba też wymyślić, jak zorganizować procesję. Można zrobić na dwa razy, tzn. ksiądz najpierw rozdaje Ciało, potem idzie do ołtarza zamienić naczynia, a wszyscy się ustawiają drugi raz. Lepiej jest wymyślić drugiego szafarza, np. diakona.

W każdym wariancie trzeba coś wymyślić ze scholą. Jeśli schola nie jest w stanie się wymienić, muzyczna powinna podejść na początku po Ciało i na końcu po Krew.

Może też być tak, że ksiądz ma problem manualny i trzęsą mu się ręce. Na tę okoliczność widziałem taki wariant, że kielich stoi na ołtarzu, a ksiądz stoi obok i wskazuje kielich mówiąc „Krew Chrystusa”. Niby nie jest to dokładnie wg przepisów, ale wydaje się to być całkiem dobre rozwiązanie.

Komunię z kielicha dobrze opracował neokatechumenat. Mają takie fajne, duże kielichy. Jeśli masz możliwość, spróbuj taki zdobyć na rekolekcje (jeśli wasz moderator posługuje albo posługiwał jakiejś wspólnocie, powinni mu pożyczyć). Z tych ich kielichów trzeba jednak umieć pić, a konkretnie trzeba celować w takie narożniki. Jak się tego nie zrobi, poleje się po policzkach.

Do Komunii z kielicha potrzeba ok. 10 ml wina na osobę, więc w zależności od liczebności zgromadzenia trzeba czasem wziąć drugi kielich. Ludzie się normalnie trochę boją i za pierwszym razem piją mniej, a za drugim więcej. Jest też tak, że jak w kielichu jest dużo Krwi, to piją odważniej, a jak jest tylko trochę na dnie to ledwo maczają usta.

Organizując Komunię pod dwiema postaciami jesteś obowiązany przypomnieć naukę Soboru Trydenckiego, że „według katolickiej wiary przyjmuje się całego Chrystusa i prawdziwy Sakrament także pod jedną tylko postacią; dlatego ci, którzy przyjmują tylko jedną postać, gdy idzie o owoce Komunii, nie są pozbawieni żadnej łaski koniecznej do zbawienia” (OWMR 282). Krótko mówiąc, robimy to dla czytelności i bezpośredniości znaku, a nie dlatego, że tak lepiej.

Puryfikacja

Po Komunii trzeba coś zrobić z Panem Jezusem. Jeśli jest Go niewiele i/lub nie ma tabernakulum, puszkę/patenę zanosi się na ołtarz i nadmiar zjada. Normalnie jednak trzeba Go odnieść do tabernakulum, które może być gdzieś dalej i może znowu trzeba tam pójść z księdzem, żeby torować drogę.

Potem jest puryfikacja. Do puryfikacji jest potrzebny ministrant ołtarza, który poleje księdzu wodę. Ksiądz może też poprosić o wino, po które trzeba być gotowym polecieć. Decyzji wymaga, czy puryfikacja jest na ołtarzu, czy (lepiej) na kredensji.